Marsz Dąbrowskiego a sprawa polska.

Drukuj

Wysłuchałem ostatnio, po raz kolejny, komunikatu Polskiego Radia z 1939 roku o wkroczeniu Nazistów do Warszawy. Krótki, na temat i wypowiedziany z piękną wymową z wyraźnymi wschodnimi naleciałościami – te „oczywiste oczywistości” rzucają się w oczy od razu. Treść komunikatu jasna, na koniec zostaje odtworzony „Mazurek Dąbrowskiego”.

Na ten fragment właśnie chciałem zwrócić uwagę Szanownych Czytelników. Otóż odniosłem wrażenie, że zakończenie wojny i nastanie epoki słusznie już minionej spowolniło nie tylko rozwój naszego pięknego kraju i ducha narodowego. Mazurek Dąbrowskiego też zwolnił. Nieznacznie, ale jednak. Naszła mnie przy tym taka refleksja – może to jest powód, dla którego jak sądzą niektórzy w naszym kraju źle się dzieje? Hymn narodowy spowolniony, spowolnił także nasze reakcje na wydarzenie naokoło i przez to wpływa negatywnie na nasze reagowanie na nie – jesteśmy ospali, znerwicowani, kłótliwi i nieskorzy do koncyliacji. Dlatego apeluję – niech „Mazurek…” na powrót stanie się mazurkiem – dosyć „Marszu Dąbrowskiego”! Może wtedy budowy przyspieszą, pensje pójdą w górę a krzyż przestanie być najważniejszym tematem na Wiejskiej?

Czego Państwu i sobie życzy w nagłówku niniejszej strony wymieniony autor.

Czytaj również